Polska to nie jest kraj dla…

Polska to nie jest kraj dla bied­nych ludzi bo naj­le­piej za­ra­bia­ją­cy płacą naj­niż­sze po­dat­ki.
Im mniej zarabiasz, tym większe podatki płacisz – taka jest prawda o polskich realiach. Wszelkie zapewnienia władz o tym, że państwo wspiera najbiedniejszych i walczy o to, by najlepiej zarabiający płacili sumiennie podatki można włożyć między bajki. Oficjalne dane Ministerstwa Finansów pokazują jednoznacznie, że państwo zabiera osobom o najniższych przychodach nawet 60 proc. zarobków. Najbogatszym – tylko 20 procent.

Z danych przedstawionych przez Ministerstwo Finansów wynika, że na podatki i składki największą część swojego dochodu (prawie 60 procent!), przeznaczają osoby, których dochód roczny nie przekracza 10 tys. złotych brutto. Z kolei ludzie, których dochód roczny brutto zaczyna się od 1 miliona złotych rocznie płacą niewiele ponad 20 proc. podatku.
Z danych ministerstwa wynika też, że 10 proc. najbogatszych w Polsce osób ma aż 40 proc. dochodów brutto wszystkich podatników. Jednocześnie nie mówimy tu o ludziach z jakimiś kosmicznymi pensjami – granicą jest nieco ponad 69 tysięcy zł rocznie, czyli 5 776 zł miesięcznie. To stosunkowa szeroka grupa, licząca ponad 2,5 mln ludzi.
Co ciekawe – 1 proc. najbogatszych z najbogatszych (z zarobkami ok. 230 tys. zł rocznie, czyli niecałe 20 tys. zł miesięcznie) ma ponad 15 proc. dochodów wszystkich podatników. Ta grupa liczy ćwierć miliona ludzi. Średnio Polacy zarabiają prawie 5 tys. zł brutto, ale te oficjalne dane dotyczą tylko 40 proc. pracujących.
Według oficjalnych dokumentów Ministerstwa Finansów największe podatki w stosunku do swoich zarobków płacą… najmniej zarabiający. Im wyższe dochody, tym procentowe obciążenie podatkami spada.
Są to podatki regresywne, zaprzeczające wręcz jakiejkolwiek solidarności społecznej. Oczywiście nie mówimy tu o sumach – bo nawet niewielki procentowo podatek płacony przez milionera przewyższy kwotą wysokie obłożenie osoby słabo zarabiającej. Chodzi o to, że im ktoś zarabia mniej, tym wyższy odsetek dochodów zabiera mu państwo.

https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/obciazenia-podatkowe-w-polsce-raport-mf/1dg8fj1

https://innpoland.pl/152281,panstwo-lupi-biednych-im-mniej-zarabiasz-tym-wieksze-podatki-placisz

https://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/1092253,system-podatkowy-w-polsce-sprzyja-bogatym.html

#antykapitalizm
#neuropa #4konserwy #libertarianizm #bekazprawakow #kapitalizm #polska #ekonomia

Jak wylicza Instytut…

Jak wylicza Instytut Emerytalny, po wprowadzeniu zmian w życie pensja pracownika zarabiającego 20 tys. zł brutto na miesiąc przez rok zmniejszy się o blisko 10 tys. zł.
Koszt pracodawcy w takim wypadku będzie jednak znacznie wyższy i wyniesienie prawie 23 tys. zł.

Klasiko. Czyli 13k PLN więcej dla Pan Państwo. Dziękuję Pan PiS.

#ekonomia #bedziewaspisruchalwdupe #polityka #lewackalogika

Rządowi eksperci alarmują w…

Rządowi eksperci alarmują w sprawie kluczowej obietnicy PiS

https://www.wykop.pl/link/5148873/onet-ujawnia-rzadowi-eksperci-alarmuja-w-sprawie-podniesienia-placy-minimalnej/

Ministerialni eksperci ostrzegają w nim m.in., że jednym z prawdopodobnych skutków zrealizowania obietnicy Prawa i Sprawiedliwości będzie znaczący wzrost cen, a osoby o niskich kwalifikacjach mogą mieć duży problem ze znalezieniem pracy.

– Urzędnicy Ministerstwa Finansów alarmują, że planowane przez PiS radykalne podniesienie płacy minimalnej spowoduje wzrost cen i problemy na rynku pracy

– Jednym ze skutków spełnienia wyborczej obietnicy Jarosława Kaczyńskiego może też być wypychanie pracowników na zatrudnienie w ramach jednoosobowych firm

– Analiza pokazuje również, że można się spodziewać powiększenia szarej strefy

#polityka

pokaż spoiler #neuropa #ekonomia #gospodarka #podatki #pracbaza

W ciągu roku przeciętne…

W ciągu roku przeciętne wynagrodzenie na Ukrainie w przeliczeniu na złote wzrosło aż o 35,4 proc. W relacji do przeciętego wynagrodzenia w Polsce wzrosło w ciągu roku z 25 do 32 proc.
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Ukraina-staje-na-nogi-Czy-Ukraincy-wyjada-z-Polski-7744609.html

#polska #ukraina #gospodarka #ekonomia #ciekawostkigrubego #4konserwy #neuropa

Bawią mnie akcje, które…

Bawią mnie akcje, które próbują przekonać do dojazdów do pracy komunikacją zbiorową, jazdy na wakacje pociągiem itd. W ramach ekologii i ochrony środowiska.

Jazda samochodem jest wygodniejsza i szybsza A przy tym jesteś niezależny, masz w samochodzie różne przedmioty które być może będziesz potrzebować. W samochodzie mam na wyposażeniu parasol, kilka ładowarek, jakieś ubrania na zmianę w razie „W” i wiele innych rzeczy które mogą się przydać, A do plecaka jadąc autobusem bym ich nie wpakował.

Do tego jazda samochodem jest śmiesznie tania. Nigdy duża liczba osób nie zacznie korzystać z komunikacji zbiorowej, dopóki nie zmieni się rachunek. Aktualnie jeśli jedziesz sam samochodem to płacisz 30% drożej niż w przypadku zakupu biletu na pociąg. Jadąc w dwie osoby, koszt przejazdu samochodem jest niższy niż jazda pociągiem.

Ostatnia rzecz, zakup samochodu – poerwsze ogloszenie z brzegu, samochód taki jak na zdjęciu, 1.6 + lpg, klimatyzacja i opłaty na cały rok kupić idzie za równowartość miesięcznej pensji (wystawiony za 3400 zl).

Skoro tak wyglądają realia, to jak przekonać osobę która ma gdzieś to czy Ziemia będzie istnieć po jej śmierci, że warto zadbać o planetę?

#motoryzacja #ekologia #ekonomia #transport

Ostatnio jeden wykopek się…

Ostatnio jeden wykopek się uruchomił i spami tag bardzo zabawnymi obrazkami, których treść to w skrócie ,,libek mądry, lewak głupi bo nie umie liczyć :-DD). Otóż jak wiedzę na temat poszczególnych systemów gospodarczych, ideologii czy filozofii czerpie się z prawicowych szczekaczek, to kończy się opowiadając takie bzdury.
Jako ciekawostkę dodam tylko, że centralne planowanie Związku Radzieckiego było tak efektywne, że dziś z podobnych rozwiązań korzystają wielkie korporacje. Gospodarkę planową miała też, np. Korea Południowa, której wzrost okrzyknięto cudem gospodarczym.

#antykapitalizm #gospodarka #ekonomia

Ciekawy wykres Bloomberga:…

Ciekawy wykres Bloomberga: debiuty giełdowe spółek w USA z podziałem na te z zyskami i stratami oraz stopy zwrotu

Jak widać optymizm na giełdzie coraz większy i zyskowność traci na znaczeniu. Liczy się przyszłość (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

kolor niebieski – firmy generujące straty w momencie debiutu

kolor szary – firmy generujące zyski w momencie debiutu

wielkość kół oznacza wielkość oferty giełdowej

oś pionowa – stopa zwrotu z inwestycji w akcje tych spółek w 30 dni od debiutu vs średnia st. zwr. z 3000 największych
spółek giełdowych

oś pozioma – czas

Obserwuj #infog – ciekawe infografiki, wykresy, mapy (gospodarka, społeczeństwo, technologia, natura)

#gospodarka #inwestycje #gielda #finanse #pieniadze #ciekawostki #usa #ekonomia

W ciągu ostatniego roku z…

W ciągu ostatniego roku z racji wzrastającej w Polsce inflacji daje się zauważyć coraz więcej komentarzy, które wieszczą, że Polska podzieli losy Wenezueli popadając w inflacyjną ruinę poprzez rozdawnictwo obecnej partii, która najprawdopodobniej wygra kolejne wybory. Daje się wyczuć sentyment, jakby rozpędzająca się inflacja miała być czymś absolutnie pewnym.

A co jeśli recesja, która czai się tuż za rogiem sprawi, że będziemy mieli deflację/niską inflację? Dlaczego?
– około 45% polskiego PKB stanowi eksport, patrząc na naszych największych partnerów handlowych (Niemcy, UK, Czechy, Francja, Holandia) najprawdopodobniej kraje te staną one w obliczu recesji kiedy ta rozkręci się na świecie. Niemcy już praktycznie są w recesji. Spadnie nam eksport = firmy mniej zarobią = spadnie zatrudnienie = ludzie będą mieli mniej pieniędzy = mniejsza konsumpcja. Czynnik prodeflacyjny.

– mamy przegrzaną gospodarkę w PL. Świadczy o tym rekordowa liczba sprzedanych aut w 2018r, najniższe w historii bezrobocie, solidnie przegrzane ceny nieruchomości, największa liczba udzielonych kredytów konsumpcyjnych w historii PL, największa liczba kredytów hipotecznych w historii PL, wynagrodzenia rosną szybciej niż produktywność. Jeśli zrealizuje się poprzedni punkt to zakredytowane pod sufit polskie społeczeństwo nie będzie miało z czego spłacać kredytu. W obawie przed utratą dóbr zakupionych na kredyt, organiczą bieżącą konsumpcję do minimum. Czynnik prodeflacyjny.

– mamy niskie stopy procentowe. Patrząc na największe banki centralne (FED, EBC, BOJ) nasuwa się refleksja, że 1,5% to i tak dużo, ale nie zapominajmy, że jesteśmy rynkiem wschodzącym! Owszem, rok temu hucznie oznajmiono całemu światu, że Polska awansowała do kwalifikacji jako gospodarka rozwinięta, ale patrząc na to jak kapitał traktuje nasz kraj, można śmiało stwierdzić, że w dalszym ciągu jesteśmy traktowani jako EM. Jak nisko może zejść NBP ze stopami biorąc pod uwagę fakt, że nie jesteśmy Niemcami, Japonią ani USA? Tego nie wiem. Wydaje mi się, że przestrzeni do cięć w obecnej sytuacji nie ma. Nawet jeśli, to jak nisko możemy zejść? 1,00%? 0,75%? Tutaj niewiadoma.

– co zrobi rząd, kiedy recesja na dobre zawita nad Wisłę? Wprowadzi cięcia w budżecie? Dołoży podatków? To czynniki prodeflacyjne. Jeśli zechce po Keyenesowsku zwiększać wydatki rządowe, aby stymulować gospodarkę to skąd pozyska finansowanie? Przy obecnych stopach procentowych być może uda się pozyskać finansowanie z rynku, ale biorąc pod uwagę zwalniające otoczenie, inwestorzy mogą oczekiwać wyższych stóp zwrotu. Tutaj jedna wielka niewiadoma.

– co zrobi NBP, kiedy recesja zawita nad Wisłę? Zacznie przetestowane w ostatnich latach na zachodzie QE, zbijając rentowność polskich obligacji do pożądanej wartości? Pójdzie o krok dalej i zacznie kupować akcje z GPW? Jak zareaguje świat, patrząc co wyprawia bank centralny kraju EM? Przecież nie jesteśmy USA ani Japonią. Nawet jeśli rozpoczniemy QE, to patrząc zarówno po USA jak i EBC, wpływ tych programów na inflację aż tak duży w dłuższym okresie nie jest (od 2008r inflacja w UE raz w 2012r chwilowo przekroczyła 3,3%, później przez cały czas utrzymuje się poniżej 3%, w USA było podobnie). No chyba, że inflacja CPI jest zaniżana, ale wg mnie pieniądze z QE trafiają głównie na rynek obligacji, akcji, rynek nieruchomości co nie winduje aż tak cen w całej gospodarce. Jak zachowa się nasza waluta? Do jakich wartości za 1 USD czy 1EUR możemy dojść, aby nasza gospodarka tego za bardzo nie odczuła? Przecież każde zbyt duże wahnięcie w górę czy w dół to solidny cios dla naszego importu / eksportu, a jeśli ten osłabnie, mamy kolejny czynnik deflacyjny.

– starzejące się społeczeństwo. Pokolenie powojennego wyżu demograficznego powoli zaczyna przechodzić na emeryturę, nie oszukujmy się, Ci ludzie dostaną śmiesznie niską emeryturę z ZUS i będą zaciskać pasa jak tylko mogą. Cytując: „Według najnowszych danych GUS, w 2017 roku odsetek osób w wieku poprodukcyjnym wyniósł 20,8 proc. Polacy, którzy przekroczyli 60. rok życia, stanowią prawie 1/4 społeczeństwa.” a liczba ta przecież wciąż będzie rosnąć, bo mamy starzejące się społeczeństwo. Czynnik prodeflacyjny, bo coraz mniej konsumentów z zasobnym portfelem. Kto załata tą dziurę? Imigranci? Prawda jest taka, że cała Europa będzie borykać się z problemem starzejącego się społeczeństwa, więc imigrant chętniej wybierze Niemcy, UK lub Francję, bo tam po prostu więcej zarobi. Prawdziwym testem będzie 2020, zobaczymy ile Ukraińców wyjedzie z Polski.

Patrząc na cały obraz, według mnie przeważają czynniki prodeflacyjne, jednakże biorąc pod uwagę fakt, że żyjemy w czasach, gdzie banki centralne non stop eksperymentują (przed kryzysem w Japonii 89r QE, czy ZIRP było nie do pomyślenia) nie wiemy czy nie uruchomią prasy drukarskiej na 3 zmiany, nie jako QE, żeby zadowolić ‚smart money’, ale prawdziwy dodruk, który zacznie trafiać do przeciętnego Kowalskiego tzw. „helicopter money” np. jako dochód gwarantowany.

Zapraszam do dyskusji!

#inwestycje #polska #inflacja #ekonomia #pieniadze #finanse ale trochę też #polityka

Dzień dobry. Postaram się w…

Dzień dobry. Postaram się w tym wpisie wytłumaczyć neuropejskim szurom, dlaczego problem Chin i Indii, a także krajów trzecich nie może być ignorowany, mimo iż nie pasuje do ich światopoglądowej narracji w kwestii globalnego ocieplenia.
Nikt nie mówi, że Europa nie powinna nic robić z tym problemem. Europa najbardziej aktywnie stara się umniejszyć swój udział w emisji globalnego ocieplenia. W Europie są kraje takie jak Norwegia, Islandia czy Albania, które w niemalże stu procentach korzystają z energii odnawialnej, a duża część krajów Unii zdeklarowała się pozytywnie w kwestii osiągnięcia tego poziomu wliczając w to prawicowo-populistyczne rządy Austrii. Europa mimo dużego wzrostu populacji od lat 2000-cznych zanotowała sporą tendencję spadkową w tej kwestii.
Podsumowując ogólny postęp w tej kwestii krajów starej Unii:
-Niemcy zmniejszył emisje o 12%
-Francja o 20%
-Hiszpania o 14%
-Włochy o 27%
-Wielka Brytania o 20%
-Holandia o 8%
-Belgia o 12%
Łącznie tylko te 7 państw w przedziale czasowym 2000-2014 zmniejszyło światowe emisje o 537 millionów ton. Nie licząc oczywiście innych państw Środkowo i Wschodnioeuropejskich, które także zanotowały gwałtowny spadek. Czechy zmniejszył emisje o 14%, a licząc od roku 1990 o 37%, Grecja o 26%, Rumunia o 20%. Tendencja wzrostowa została odnotowana względem roku 2000 tylko w Polsce, o zaledwie 1%, ale warto zauważyć, że w przedziale czasowym 2013-2014 ucięliśmy od naszego wkładu 15 milionów ton Co2. Więc jak widzicie Europa dostrzega problem i stara się dokonać zarówno energetycznej jak i technologicznej tranzycji by ratować środowisko. Pragnę także zauważyć, że był to dane zebrane na długo przed porozumieniem klimatycznym w Paryżu.

I tutaj wchodzą Chiny całe na biało, które w tym samym przedziale czasowym zwiększyły światowe emisje o 6102 milionów ton, kompletnie niwelując lata pracy i ogrom środków, które włożyła Europa w próby umniejszenia światowych emisji. Indie w tym czasie dodały 1135 milionów ton.

Oczywiście jedno z tych państw jest, drugie zaś było ubogie, więc to naturalne, że przy industrializacji państwa odnotowują gwałtowną tendencję wzrostową emisji, i nie miło by było z naszej strony jako bogatszej części świata kazać tym ludziom żyć w ubóstwie, dla klimatu. Jednak ten argument nie rozwiązuje problemu kryzysu klimatycznego.

Chiny w latach 2014-2017 dodały następny billion do swoich emisji, mimo oklepanego argumentu ekologicznych neuropków o rozwoju Odnawialnych Źródeł Energii. Tylko, że emisje generowane przez Chińską energetyką to tylko ułamek ogólnych emisji. Główną przyczyną zatruwania środowiska jest kompletnie nieregulowana produkcja przemysłowa wynikająca z Chińskiego interesu geopolitycznego i imperialnych ambicji. Priorytetem Chin, nie jest ekologia lecz dominacja globalnej ekonomii, więc Chińczycy NIE DOPUSZCZAJĄ myśli o formach sankcjonowania przemysłu za zbyt dużą eksploatację środowiska, bo zmniejszenie wzrostu gospodarczego godzi w ich geopolityczny interes i odbywa się to na wielu płaszczyznach. Chiny siłę swojej ekonomii w przeciwieństwie do krajów Europejskich nie opierają na wydajności produkcji, ale na niskich kosztach produkcji, więc w razie potrzeby wymiany środków produkcji przemysłu ciężkiego, na bardziej wydajny i ekologiczny koszta poniesione uczyniły by Chiny mniej konkurencyjnym państwem na światowym rynku, na co elita Chińska NIE MOŻE sobie pozwolić, jeśli chce realizować swoje ambicje. Indeks jakości powietrza daje Chinom 436 punktów (im więcej tym gorsza jakość powietrza). Dla porównania kraje postkomunistyczne opierające swoją energetykę na przestarzałej technologii eksploatującej paliwa kopalne i nieco unowocześniające przemysł o podobnym poziomie rozwoju do Chin, takie jak Ukraina (111 punktów), Rosja (59 punktów), czy Serbia (104 punkty) mimo bardzo podobnych warunków socjoekonomicznych do Chin nie umywają się do ich skali zanieczyszczenia powietrza, co potwierdza, że kraj ten kompletnie nie dba o środowisko, zważywszy na to, że kraje te mimo podobnego poziomu rozwoju, a często gorszej technologii i polegające w większym stopniu na paliwach kopalnych mniej się trują.

Porównywanie emisji per capita to także głupi i wybiórczy argument. Po pierwsze wiele krajów Europejskich ma dużo niższe emisje per capita, niż Chiny i nie odbiega nimi od krajów trzeciego świata. Francja to ledwie 5,7 tony na osobę, a Włochy to 5,2 zaś Hiszpania 6,1. UK w 2014 wyprzedzała Chiny o ledwie 0,3 tony na osobę. Polska ledwie o 0,7 mimo oparcia swojej energetyki prawie wyłącznie na węglu. Są oczywiście kraje takie jak Belgia z 13,8 tonami na osobę lub Holandia mająca 13,5, ALE każde z tych państw zdeklarowało drastyczną zmianę w tej kwestii. Po drugie proporcjonalność nie ma tu żadnego znaczenia, bo na klimat nie wpływa statystyka, a faktyczna ilość dwutlenku węgla w atmosferze. Liczy się nie proporcjonalność, a wartość dodana.

A faktem jest, że gdyby 7 wymienionych przeze mnie najbardziej rozwiniętych Europejskich gospodarek 1 Stycznia 2014 roku, zredukowało swoje emisje Co2 do absolutnego zera, a jak sami wiecie taki stan rzeczy wymagałby obrócenia ekonomii o 180 stopni i poskutkowałby w drastycznym spadku poziomu życia dziesiątek milionów ludzi to i tak Chiny dodały by do globalnych emisji ok. 3,5 MILLIARDA ton.

I pragnę przypomnieć, że analizie poddałem tylko Chiny olewając innych ogromnych trucicieli takich jak kraje Półwyspu Arabskiego bijące rekordy emisji per capita (ZEA z 45 tonami na osobę, co jest kompletnie irracjonalne zważywszy na potencjał energetyczny strefy zwrotnikowej), Korei Południowej, Japonii etc.

Podążając swoją głupią kosmopolityczną narracją i obarczając Europę stu-procentową odpowiedzialnością, kompletnie olewając kraje, których krytyka nie jest na rzeczy jeśli chodzi o wasz światopogląd strzelacie sobie w stopę. Europa sama nie uratuje świata od kryzysu klimatycznego. Kryzys klimatyczny to kryzys GLOBALNY i każdy kraj ponosi za niego odpowiedzialność. Ignorowanie występków gospodarek rozwijających się w kwestii degradacji środowiska doprowadzi tylko do ciągłej stagnacji w kwestii rozwiązania problemu klimatycznego.

#neuropa #4konserwy #klimat #polityka #gretathunberg #ekologia #ekonomia

A co jeśli 4000 zł brutto…

A co jeśli 4000 zł brutto minimalnej pensji to sposób PiS-u na wywołanie kontrolowanej inflacji, po to by ograniczyć wydatki na 500+ i zredukować procent budżetu wydawany na świadczenia socjalne? Pewnie się zorientowali, że to jebnie więc znaleźli wygodny sposób dzięki któremu nie będą musieli się oficjalnie z niczego wycofywać, jednocześnie zmniejszając socjal. Jarosław ty spryciulo.

#polityka #ekonomia #heheszki #bekazpisu #bekazlewactwa

Na czym polega manipulacja…

Na czym polega manipulacja @Piwniczny_haker za którą zgarnął prawie 2 tysiące plusów od pelikanów ?
,,Trzeba naprawdę tępej głowy, żeby łyknąć taki #bait i jawną manipulację tytułem – do czego zdążył już nas przyzwyczaić antyrządowy serwis bezprawnik.pl (Przemka Pająka i tego drugiego, grubego).
W artykule przeczytać możemy, że:
Polska z największymi wydatkami na socjal
Oxfam przygotował ranking, który uwzględnił 157 różnych państw, sprawdzał jakie jest ich podejście do świadczeń socjalnych, wydatków na służbę zdrowia, edukację, sposób ukształtowania podatków, przestrzeganie praw pracowniczych itd.
I w tym samym akapicie czytamy:
Podsumowując to wszystko, wygrała Dania, ale Polacy wypadli naprawdę nieźle – znaleźliśmy się w światowej czołówce, plasując na 20. pozycji. To zapewne w miarę uczciwe postawienie sprawy, gdyż w większości światowych rankingów Polska orbituje w okolicy 20. miejsca.

I gdzie to 1. miejsce? Ano w poniższym:

Jednak jest jedno pole, w którym Polska jest zdecydowanym liderem. Nasz kraj znajduje się na szczycie zestawienia wydatków socjalnych w relacji do PKB. Wyprzedziliśmy pod tym względem Finlandię i Francję. Dominacja Polski w tym zakresie jest też zaskakująca o tyle, że jednak w wydatkach socjalnych dominują co do zasady państwa zdecydowanie zamożniejsze od Polski (w okolicy 30. miejsca można znaleźć rodzynki w postaci Namibii). Choć w wygraną przez nas kategorię wydatków socjalnych wliczono nie tylko pomoc społeczną, ale też edukację i służbę zdrowia, wiedziemy tutaj globalny prym w relacji do naszego PKB i ogółu państwowych nakładów.

Sęk w tym, że Polska na socjal wydaje najwięcej na świecie, jeśli wziąć pod uwagę relację socjal – PKB. Czego raczej się nie robi, ale 20. miejsce głupio wyglądałoby w tym mocno antyrządowym artykule autorstwa Kralki. Dlatego tytuł wprowadza w błąd, ale co tam, wykopowym wojownikom walczącym z rządem nie przeszkadza to wcale. Wszak czytamy tylko tytuły.

Przy okazji to już nie pierwszy raz z tą manipulacja: https://www.wykop.pl/wpis/42355245/codzienny-fake-news-neuropa-znaleziska-dodawane-pr/
tagi które użył autor manipulacji

pokaż spoiler Pozdrowienia dla M1r14mSh4d3 czekamy na powrót jak u Kubicy

#madki #bekazpisu #heheszki #codziennadawkamadek #tvpis #bekazlewactwa #manipulacja #oszustwo #4konserwy #neuropa #gruparatowaniapoziomu #ekonomia #pkb #socjalizm #dobrazmiana #pis

Kisnę z ludzi którzy teraz…

Kisnę z ludzi którzy teraz biorą kredyty na 30 lat na klitki 35m2 po 10k za metr w „kameralnych” osiedlach deweloperskich xD

Jeszcze żeby to było jakoś porządnie zbudowane ale przeważnie są to materiały z których niemiec nawet budy dla psa by nie wybudował, nie mówiąc o fatalnym zagospodarowaniu przestrzennym, braku infrastruktury, wyglądzie kurnika obsranego gównem.
A do polszy nadchodzi kryzys demograficzny i gospodarczy. Przecież to za max 10 lat będzie warte połowę swojej ceny(realny koszt budowy metra kwadratowego to około 5k złotych, reszta to zysk dewelopera). Ale młodzi gniewni dalej biorą kredyty na potęgę i nabijają kabzę bankom i deweloperom a za 10 lat będzie płacz bo klatka już nie jest warta 400k i max co można za nią dostać to 250k. A kredyt na nią razem z odstekami opiewa na 700k(tak, przy obecnej polityce rządu stopy za kilka lat tak polecą w górę że się zesracie).

Pamiętajcie, prawdziwa bańka to kiedy nikt nie wierzy że ona jest i wszyscy myślą że ceny będą rosnąć w nieskończoność.

#nieruchomosci #gospodarka #kredythipoteczny #mieszkaniedeweloperskie #zarobki #mieszkanie #kupnomieszkania #bekazpodludzi #ekonomia